Tak tak… nie darowałabym sobie, gdybym nie wystartowała mimo, że znów nie przebiegłam wcześniej ani kilometra na treningach. Ale chciałam … serio! Czy to się liczy?
Czas 2:41:12 a brutto 3:17:06!!! Czujecie ponad 35 min czekania na start ;/ Zmarzłam jak cholera i generalnie miałam wątpliwą przyjemność oglądać jak punkty kibicowania się zbierają przed ostatnimi zawodnikami… trochę przykro się robiło, ale nic… nie do końca jestem przekonana czy tak to powinno wyglądać… kumam nie biegam szybko, ale czy to powód, żebym jeszcze dodatkowo miała prawie 40 min w plecy i łapała się na ochłapy? Bo w sumie trochę tak się czułam.
No, ale nic tak poza tym to było całkiem przyjemnie (przez 5km pobolewała mnie noga, ale co tam;) a na 16 km rozwalił mnie tekst piosenki „…I feel like a shit…” który w pełni oddawał mój stan ducha na 16 km
Ale jednocześnie uskrzydlił, że no halo przecież nie jest tak źle, żeby o mnie piosenki pisali :]